top of page

Národopisné muzeum Národního muzea, czyli Muzeum Etnograficzne w Pradze

Kiedy rok temu przyjechałam do Pragi po raz pierwszy, tutejsze Muzeum Etnograficzne było tymczasowo zamknięte. Dopiero teraz, w kwietniu 2024, podczas mojej drugiej wycieczki, udało mi się do niego zajrzeć. 


Muzeum ulokowane jest w letnim pałacu Kinskich. Książę Rudolf Kinsky w 1826 zakupił rozległy teren z winnicami na wzgórzu Petřín z myślą o wybudowaniu rezydencji dla swojej rodziny. Budynek zaprojektowany przez wiedeńskiego architekta Heinricha Kocha w stylu Empire służył Kinskim aż do 1901, kiedy to książę Karel sprzedał go miastu. Już w 1903 roku stał się on siedzibą Muzeum Etnograficznego. W 1922 roku muzeum zostało częścią Muzeum Narodowego, a jego zbiory stałe się powiększały. Obecnie, część etnograficzna liczy około 200 tysięcy eksponatów i jest największą kolekcją w całym praskim Muzeum Narodowym. Na stronie internetowej Muzeum chwali się eksponatami, w tym strojami ludowymi, pochodzącymi nie tylko z Czech, lecz również innych krajów europejskich. 



Musiałam zatem tam zajrzeć, szczególnie, że przez rok, kiedy to czekałam na ponowne odwiedziny w Pradze, moje oczekiwania względem wystawy stały się wygórowane. W końcu olbrzymia kolekcja etnograficzna, znajdująca się w stolicy europejskiego państwa? To musi się udać, prawda?


Niestety, Muzeum, delikatnie rzecz ujmując, nie spełniło moich oczekiwań.



Wystawa stała ulokowana jest na pierwszym piętrze ładnego, odrestaurowanego budynku. Niestety, pierwsze, co rzuca się w oczy, to praktycznie brak jakichkolwiek informacji w języku innym niż czeski. Wszystkie eksponaty opisane są jedynie w narodowym języku prażan. Jedynie na wejściu w każdym pomieszczeniu znajdują się krótkie opisy po angielsku. Są to jednak rzeczy bardzo ogólne, by nie powiedzieć: oczywiste. Ot, że narodziny dziecka były ważnym wydarzeniem. Niestety, nie dowiemy się z nich niczego nowego o kulturze Czech, bowiem opisane rzeczy dotyczącą prawdopodobnie każdej wiejskiej społeczności.



Każde pomieszczenie ma temat przewodni. Lato. Zima. Ślub. Narodziny. Itp. W każdej sali znajdują się eksponaty nawiązujące do tematu, typowe dla jakiegokolwiek muzeum etnograficznego: sierpy, kosy, maski kolędników, szopki. Są też, oczywiście, stroje ludowe, ukazane w, jak ja to nazywam "scenkach rodzajowych": dwóch większych i kilku mniejszych. Niestety, w pomieszczeniach ze strojami panuje półmrok, brak tam okien lub są one zasłonięte. Ponadto, stroje znajdują się za szybami. Sprawia to, że ciężko im się przyjrzeć, dojrzeć szczegóły, szczególnie w strojach, które stoją dalej, przy ścianie. Nie ma co liczyć na to, że popodziwiamy hafty zdobiące fartuchy lub inne części stroju. Nie ma również żadnych opisów z jakiego regionu ubiory te pochodzą, kiedy były zakładane, kto je nosił. Nic. Nada. Można jedynie się domyślać.



Trochę lepiej ma się sprawa z haftami znajdującymi się na innych przedmiotach: chustkach, dziecięcych ubrankach, czepkach, pojedynczych elementach odzieży. One również znajdują się za szkłem, ale w mniej "zatłoczonych" ekspozycjach, więc tutaj warto zatrzymać się na dłużej i obejrzeć hafty, mniej lub bardziej podobne do tych, które występowały na elementach ludowego stroju w Polsce. 



Na plus zasługuje fakt, że wszystkie eksponaty są zachowane w bardzo dobrym stanie. Gdzieniegdzie z głośników płynie cicho ludowa muzyka, która również wprowadza w klimat wsi sprzed stu czy dwustu lat. Podczas naszej wizyty praktycznie nie było żadnych innych zwiedzających, zatem mogliśmy na spokojnie zatrzymać się i obejrzeć te przedmioty, które najbardziej nas zainteresowały. Ponadto Muzeum znajduje się w naprawdę pięknym miejscu: w parku na wzgórzu, gdzie o rzut kamieniem pluska wodospad i kumkają żaby.



Niestety, plusy nie wyrównują minusów. A największym minusem jest fakt, że Muzeum po prostu nie wykorzystuje swojego potencjału. Spodziewałam się zdecydowanie więcej po Muzeum Etnograficznym będącym, jakby nie było, częścią czeskiego Muzeum Narodowego. Prawda jest jednak taka, że większe wrażenie zrobił na mnie oddział Muzeum Mazowieckiego w Płocku z przepiękną wystawą etnograficzną. I, chociaż z Płocka pochodzę, to nie oszukujemy się - gdzie mu do europejskiej stolicy! Jak widać jednak Płock przewyższa chociaż pod jednym względem czeską Pragę.



Jeśli myśleliście o tym, by podczas swojej wizyty w Pradze odwiedzić to Muzeum - raczej nie polecam. Lepiej przejść się po parku, posłuchać śpiewu ptaków, a za pieniądze, które przeznaczylibyście na zakup biletów, kupić jakieś dobre czeskie piwo. Będzie to zdecydowanie lepsza inwestycja.


 


Národopisné muzeum Národního muzea

 Kinského zahrada 98, Praha 5


Godziny otwarcia:

wtorek - niedziela 10:00-18:00

W poniedziałki muzeum nieczynne


Wstęp:

80 koron czeskich - bilet normalny

60 koron czeskich - bilet ulgowy



 

Mam nadzieję, że dzisiejszy wpis będzie dla Ciebie pomocny. Jeśli tak właśnie jest, zapraszam do lektury innych wpisów na blogu, znajdziesz tutaj wiele ciekawostek ze świata haftu oraz porady, jak samemu zacząć przygodę z tą techniką :) Będzie mi również miło, jeśli poślesz ten post dalej i dasz o nim znać znajomym! A jeśli chcesz wesprzeć moją działalność, może postawisz mi wirtualną kawę? Wiadomo, że przy ciepłym naparze lepiej się pracuje! :D Wystarczy, że klikniesz w link poniżej ;) Z góry dziękuję i do usłyszenia!




Opmerkingen


Mereshka Shop Paulina Pleskot

Hej! Miło Cię widzieć!

Mam na imię Paulina i od 2018 roku zajmuję się haftem ręcznym. Uwielbiam haftować realistyczne zwierzęta oraz tworzyć wartościowe, edukacyjne treści, by przybliżyć tę piękną dziedzinę sztuki innym. Zapraszam do buszowania po blogu i zgłębianiu tajników haftu ;)

Czytaj dalej

Podoba Ci się to,
co robię?

Możesz wesprzeć mnie

poprzez postawienie wirtualnej

kawy lub zostanie Patronem w serwisie Patronite:)

Property1Variant3_8a7661fba9.png
bottom of page